Dzisiaj będzie o tym, czym jest stres informacyjny i dlaczego go odczuwamy. Gdybym zapytała Was o to, kiedy po raz pierwszy użyto określenia technostres, pewnie byście celowali, no, najdalej w lata 90.

Grafika: Koch Media. Fragment plakatu promującego film Wernera Herzoga „Lo and behold”.

Tymczasem autor pierwszej definicji, Craig Brod, zaproponował ją w roku 1984. Nie wiem, co Wy wtedy robiliście, ale ja się rodziłam, więc teraz pewnie wzdychacie wywracając oczami: okay, boomers, co pan, panie Brod, wiedział wtedy o technostresie? Posiedziałby pan w lockdownie na zdalnej robocie, bombardowany informacjami ze wszystkich stron, to by pan dopiero poczuł technostres.

A może by wcale się nie zdziwił? Bo znowu Was zaskoczę, ale ktoś jeszcze wcześniej, przed Brodem, powiedział coś takiego:

Nowoczesna technologia doprowadzi do zalania nas strumieniem informacji, który utrudni nam myślenie.

Konrad Gessner

Konrad Gessner był typem wybitnym. Żył sobie w Szwajcarii i nie mógł się zdecydować, co bardziej lubi robić, więc był lekarzem i bibliografem. Na tym jego CV się nie kończy. Był jeszcze pisarzem, przyrodnikiem, filologiem, lingwistą, leksykologiem, wydawcą i komentatorem wielu dzieł starożytnych i współczesnych z różnych dziedzin wiedzy. Holly shit. Delikatnie mówiąc, gość był oczytany. Prawdziwy człowiek renesansu, powiecie. I bingo! Bo żył sobie w tym Zurychu w latach 1516-1565. I teraz jeszcze raz spójrzcie na cytat powyżej. Szok, co? I teraz nie wiem jak Wam, ale mnie trochę głupio, że typ miał taką intuicję, a dzisiaj trzeba nam wbijać do głowy: człowieku, odklej się od smartfona, bo on Ci utrudnia myślenie!

M. McLuhan na okładce Rolling Stones

Powiem Wam szczerze, że jak czytam o takim Gessnerze albo Marschallu McLuhanie, to jaram się. Co to były za umysły!!! Może dlatego sięgali tak daleko, bo łatwiej jednak przepowiadać dżumę przyszłym pokoleniom niż zobaczyć, że samemu stoi się po kostki w problemie? Może tak. W każdym razie przy nich współczesne futurologie związane z rozwojem technologii to bardziej synteza różnych teorii i przemyśleń niż realne sięganie, gdzie wzrok nie sięga. Nie, żebym miała coś do Harariego, czesto go zresztą cytuję, ale jednak sorry Youval, kocham innego. Wróćmy jednak do pytania tego wpisu: dlaczego właściwie odczuwamy technostres i czym on właściwie jest?

Wspomniany Craig Brod zdefiniował go jako współczesną chorobę adaptacyjną spowodowaną niezdolnością radzenia sobie z nowymi technologiami komputerowymi w zdrowy dla naszej psychiki sposób. Przeglądając literaturę naukową zauważyłam, że początkowo dominował nuert skupiony na badaniu stresu wywołanego w ogóle pracą z komputerem (no wiecie, badano księgowych, którzy się frustrowali cyfryzacją ich pracy albo pracowników przerażonych obsługą komputera). Z czasem rozwinęło się wiele podgrup technostresu. Stres informacyjny wywołany przez przeładowanie informacyjne (information overload) czy cyberstres, czyli taki technostres, którego źródłem są także treści w internecie. Elementem technostresu są także określone syndromy, jak FOMO czy zoom fatigue, o których piszę w osobnych postach. Ja dzisiaj skupię sie na najczęściej przez nas odczuwanym stresie informacyjnym, ponieważ bez wątpliwości funkcjonujemy dzisiaj w warunkach nowego rodzaju szkodliwego środowiska: smogu informacyjnym.

Dlaczego odczuwamy stres informacyjny?

Nadal jednak stoi przed nami pytanie: dlaczego człowiek nie potrafi sobie poradzić z tymi technologiami w zdrowy dla swojej psychiki sposób? Chciałabym Wam wyjaśnić, jakie są przyczyny technostresu – nazwijmy je pierwotnymi. Czyli co właściwie leży u podstaw tego, że technologia nas stresuje? Napisano o tym wiele wybitnych prac naukowych, ale postaram sie to maksymalnie uprościć, bo zrozumienie tego jest kluczowe, żebyśmy zaczęli dbać o higienę swoich mózgów:

Fakt 1: Mózg ludzki rozwija się od około 200 tysięcy lat – na tyle naukowcy datują historię gatunku ludzkiego (wiem, że Pan Minister Czarnek mówił o 10 miliardach, ale jeszcze nie otrzymaliśmy przypisu do tej danej, więc pozostańmy przy 200 tysiącach). Mózg ten nie jest komputerem, któremu możemy wgrać to i owo i przyspieszyć jego działanie. Jesteśmy ssakami naczelnymi, ale nadal jednak ssakami. Mózg ewoluuje powoli i nasze dzisiejsze mózgi nie różnią się wiele od mózgów naszych przodków. Jak pisze Anders Hansen w książce „Wyloguj swój mózg”:

Żyjemy w epoce cyfrowej, ale nadal mamy mózg myśliwych-zbieraczy, który łatwo się stresuje i rozprasza, i który źle sobie radzi z robieniem wielu rzeczy na raz

Anders hansen

Fakt 2: Wymiana energetyczno-informacyjna stanowi podstawowe zjawisko życia – piszą naukowcy, definiując w ten sposób metabolizm informacyjny. Zastanówcie się nad tym chwilę… Całe nasze życie polega na zużywaniu energii na reagowanie na informacje, które odbieramy. Część świadomie, część nie, ale wszystko sprowadza się do wielkiego komputera pokładowego, którego zadaniem jest przetwarzanie informacji. Nie potrafimy ograniczyć ich liczby, ale nasze moce obliczeniowe są ograniczone.

Fakt 3: Nowe technologie przyspieszają w tempie niemal wykładniczym. Jeszcze nigdy dotąd świat nie zmieniał się tak szybko. Dociera do nas coraz więcej bodźców, do przetworzenia jest coraz więcej informacji, co sprawia, że zaczynamy odczuwać stres, ponieważ nasze mózgi myśliwych-zbieraczy muszą wykonywać coraz większy wysiłek psychiczny. Prof. Maria Ledzińska, która o technostresie mówi już od lat 90., pisała tak w 2002 roku: Intensywne bodźcowanie staje się problemem psychologicznym z racji ograniczonych możliwości umysłu w zakresie przetwarzania informacji. Powstające napięcie wiąże się z pragnieniem odbioru i opracowania danych i niemożnością dokonania tegoż.

Pragnienie odbioru i opracowania danych i niemożnością dokonania tegoż… kurcze, jak to przeczytałam kiedyś po raz pierwszy, to aż pomyślałam z czułością o własnym biednym, przebodźcowanym mózgu. Dlatego zawsze podczas wykładów i szkoleń daję przykład: gdy do żołądka wpada posiłek, to żołądek nie myśli „och, ta Magda, znowu bułeczki zamiast sałaty, nie będę tego trawił, bo jej pójdzie w biorda”. No niestety. Podobnie mózg nie myśli „na te informację nie zwrócę uwagi, a na te owszem”. Zanim zignoruje jakąś informację, musi odnotować sam bodziec. Ile tych bodźców mamy dzisiaj wokół siebie? Czy czytając ten wpis nie wyskakują Wam rozmaite powiadomienia, ktoś do Was nie mówi od czasu do czasu, a w tle nie gra radio lub telewizja?

Dlatego właśnie odczuwamy technostres: nasze mózgi nie są w stanie płynnie opracowywać wszystkich informacji, które do nich docierają.

Co nas naraża na technostres?

Najczęściej: nadmierne korzystanie z urządzeń ekranowych i internetu. Narażamy się w ten sposób na funkcjonowanie w smogu informacyjnym. Wyskakujące powiadomienia, newsy, nowe informacje, reklamy, dźwięki, wideo, grafiki – to są biliony danych, które wrzucamy każdego dnia do naszego mózgu. A zatem, jak logicznie już pewnie do tego doszliście, osoby uzależnione od smartfona i internetu odczuwają ten stres informacyjny bardzo silnie.

Stresuje nas również kultura, która podporządkowuje się technologiom. Już wspomniany przeze mnie wyżej McLuhan wraz z kolegami technicznymi deterministami mówił o tym, że nowoczesna technologia kształtuje (kształtuje!) system społeczny. A teraz z polskiego na nasze: na przykład zwyczaje, które mamy w sieci, wpływają na nasze życie poza siecią. Więcej miejsca poświęcę temu w osobnym poście poświęconym wpływie nowych technologii na nasze relacje. Ale zacytuję Wam dla przykładu 13-latkę, uczestniczkę jednego z naszych warsztatów, która powiedziała:

– Pszę panią, mnie to najbardziej stresuje, jak ktoś do mnie napisze i on widzi, że „Odczytana” i wtedy ja czuję, że muszę mu od razu odpisać, bo inaczej to wyjdzie głupio i co on sobie pomyśli.

I co? Brzmi znajomo? Dla mnie na maksa. A to powiedziała nastolatka!

Innym przykładem jest tzw. doświadczanie anomii. Czyli stare reguły już nie funkcjonują, a nowe się jeszcze nie wykształciły i zaczynamy tracić poczucie obowiązujących standardów. Jak napisac maila do kontrahenta? Spoufalić się, bo sieć na to trochę pozwala, a gość wydaje się spoko czy może oficjalnie, ale czy wtedy mnie nie weźmie za sztywniaka? Wcale nie musicie odbywać świadomie takich wewnętrznych dialogów. Wasz mózg poza Waszą świadomością robi to za Was. I się stresuje, biedaczek.

Jak wspominałam, technostres początkowo wiązany był z obsługą urządzeń. Ale myślę, że w 2021 roku, po latach cyfryzacji oraz działań przeciwko wykluczeniu cyfrowemu, to są już znaczeni rzadsze przypadki. Chociaż i z tym różnie bywa, bo przecież wciąż musimy poznawać nowe technologie, aplikacje, programy etc. Na przykład ile łez i bluzg wylałam stawiając sama tego bloga na wordpressie, to wiemy tylko ja i mój komputer.

Objawy technostresu

No ale powiecie mi teraz: niby te mózgi nie mogą sobie poradzić, a jakoś funkcjonujemy. Owszem, funkcjonujemy, ale kosztem tego jest zestresowany organizm. Chociaż sobie tego nie uświadamiamy, gdy jesteśmy mocno bodźcowani, nasz organizm się stresuje i stara się bronić. Możemy to odczuwać zarówno w samopoczuciu fizycznym jak i psychicznym. Oto niektóre objawy stresu informacyjnego (część z nich to także objawy odstawienne, występujące u osób nałogowo korzystających z sieci lub smartfona):

  • bóle głowy
  • przewlekłe przemęczenie
  • problemy z koncentracją
  • bóle mięśniowe – napięciowe (spowodowane napinaniem się mięśni, mogą prowadzić nawet do urazów kręgosłupa)
  • problemy ze snem
  • rozdrażnienie
  • stany lękowe
  • ataki paniki

Jak sobie poradzić ze stresem informacyjnym?

W zasadzie podobnie jak z większością problemów wynikających z niewłaściwego korzystania z sieci i smartfona: wprowadzając zasady higieny cyfrowej. Szczegółowo omawiam to w innym wpisie. Ale najważniejsze zasady możecie zobaczyć w poniższej animacji oraz na stronach Fundacji Dbam o Mój Zasięg wśród infografik z 10 zasadami higieny cyfrowej.
Jeśli obserwujecie u siebie któryś z wymienionych wyżej objawów, spróbujcie pójść tropem stresu informacyjnego i unormować korzystanie ze smartfona i internetu, najlepiej planując sobie, choćby jednodniowy, cyfrowy detoks. W kategorii „Higiena cyfrowa” znajdziecie pożyteczne wskazówki, jak przeprowadzić taki detoks i jak złapać balans online-offline i nie narażać się na negatywne konsekwencje nadużywania sieci. Powodzenia!

(Visited 64 times, 1 visits today)

2 Comments

  1. Pingback: Jak przeprowadzić cyfrowy detoks i pokonać przemęczenie ekranowe? - Cyfrowi Imigranci

  2. Pingback: Internet a depresja - czy istnieje związek? - Cyfrowi Imigranci

Leave A Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.