Jeśli zauważymy, że coraz częściej o czymś zapominamy, mamy problemy ze snem, koncentracją lub czujemy ciągłe rozdrażnienie i rozkojarzenie – prawdopodobnie dopadło nas przemęczenie ekranowe. To znak, że nasz mózg potrzebuje cyfrowego detoksu.

Zdjęcie: Liv Hema | Unsplash.com

Czym jest cyfrowy detoks?

Z badań naukowych Fundacji Dbam o Mój Zasięg (m. in. „Młodzi Cyfrowi”) wynika, że dobrostan użytkownika nowych technologii zależy między innymi od umiejętności świadomego pozostawania poza zasięgiem smartfona i internetu. Wiem, że słowo „dobrostan” to taka osobliwa ramka, do której każdy wkłada sobie własne znaczenie. Pojawia się w wielu dyskursach, ale mam przeczucie, że nie zaszkodzi przytoczyć jego definicję. Według Encyklopedii PWN: dobrostan to subiektywnie postrzegane przez osobę poczucie szczęścia, pomyślności, zadowolenie ze stanu życia. O tym, jak silnie internet i nowe technologie wpływają na poszczególne składowe naszego dobrostanu napiszę w innym poście. Dzisiaj po prostu uwierzcie: może wpływać negatywnie i jednym z objawów jest przemęczenie ekranowe, którego skutki promieniują na wiele dziedzin naszego życia. Zbombardowani informacjami płynącymi z sieci bywamy rozdrażnieni, mamy problemy z pamięcią, ze snem, w pracy stajemy się mniej efektywni, zjadamy obiad na Facebooku, a zamiast seksu wolimy skrolować instagram. No, co tu dużo mówić, coś z tym fantem trzeba zrobić, bo mózg sobie z tym sam nie poradzi, co wyjaśniałam w tym wpisie.

Wspomniane wyżej badania pokazały, że osoby, które potrafią świadomie pozostawać poza siecią, deklarują większe zadowolenie ze swojego życia i poczucie szczęścia. „Świadomie”, czyli nie przypadkowo, w sposób wymuszony brakiem dostępu do urządzenia czy sieci Internet. „Pozostawać poza siecią”, czyli nie chwilowo odłożyć telefon, ale potrafić długi spędzać czas bez korzystania z nowych technologii. Tym właśnie jest cyfrowy detoks, który dla nas, ludzi żyjących w permanentnym smogu informacyjnym, wydaje się czymś nieodzownym dla utrzymania zdrowia psychicznego i fizycznego.

Cyfrowy detoks to zaplanowane, świadome odcięcie się od internetu i urządzeń ekranowych w celu stworzenia warunków do odpoczynku i ograniczenia napływu informacji.

Cyfrowy detoks może mieć różne formy, w zależności od naszych codziennych zwyczajów korzystania z sieci oraz od okoliczności niezależnych od nas. Dla jednych będzie to dzień bez smartfona, dla innych dłuższy wyjazd offline, jeszcze inni będą mogli pozwolić sobie wyłącznie na długie spacery bez telefonu. Dobre i to! Z cyfrową higieną jest jak z każdym innym wyzwaniem: jeśli postawimy sobie poprzeczkę zbyt wysoko, prawdopodobnie szybko się zniechęcimy. Dlatego na początek zawsze zachęcam do rozpoczęcia od spacerów bez telefonu, z czasem wprowadzenia zasady „wolnego popołudnia” w któryś dzień weekendu, a dopiero potem porywania się na tygodniowy wyjazd offline. Chociaż tak długie wyzwania wcale nie są konieczne. Optymalne rozwiązanie to ustalenie sobie cyklicznego detoksu – jeśli będzie to sobota albo chociaż sobotnie popołudnie bez smartfona – świetnie!

Korzyści z cyfrowego detoksu

Dobrze przygotowany i prawidłowo przeprowadzony cyfrowy detoks przynosi wiele korzyści. Przede wszystkim pozwala się wyciszyć i nawiązać kontakt z własnymi myślami. Brak powiadomień odrywających nas od wykonywanych czynności, brak niepokojących nas informacji, zbędnych emocji generowanych przez treści obserwowane w sieci – już samo to sprawia, że nasz mózg poczuje się odciążony i poczujemy miłe wyciszenie.

Wyciszenie? O czym ona mówi? Przecież na samą myśl o takim detoksie czuję stres! – możliwe, że wielu z Was tak teraz pomyślało. I macie rację. Cyfrowy detoks zamienić się w koszmar i atak syndromu FOMO, jeśli się do niego nie przygotujemy. Dlatego jedną z zasad jest dokładne zaplanowanie, co będziemy robić w czasie detoksu. Im bardziej szczegółowo to sobie zaplanujemy, tym większa szansa, że nie ulegniemy pokusie sięgnięcia po internet. Bo tego, że taka pokusa będzie, możecie być pewni. Podczas cyfrowego detoksu możecie odpoczywać, zrobić coś przyjemnego, poleniuchować (o tym, dlaczego lenistwo skutkuje genialnymi pomysłami napiszę innym razem), ale możecie też zaplanować sobie pracę, także umysłową – byle bez użycia elektroniki.

Cyfrowy detoks często przeprowadza się wraz z innymi domownikami, a to z kolei pozytywnie wpływa na relacje między nimi. Zapewniam Was, że będziecie zaskoczeni ile czasu Wam się uwolni i jak wspaniale, spokojnie i bez pośpiechu będzie można go spożytkować. Spacer bez imperatywu dokumentowania wszystkiego na zdjęciach. Odpoczynek bez konsumowania strumienia newsów. Totalna olewka na to, kto w internecie nie ma racji. Tak, dobrze przeprowadzony cyfrowy detoks to relaks i trening uważności w jednym.

Jak się przygotować to cyfrowego detoksu?

O cyfrowym detoksie opowiadam zawsze na szkoleniach z higieny cyfrowej dla pracowników firm. Im większa firma, tym większe przerażenie w oczach na myśl o odcięciu się od służbowej skrzynki. W pełni rozumiem. Been there, done that. Dlatego zawsze zachęcam menagerów, aby wprowadzić higienę cyfrową do kultury organizacji, a cyfrowy detoks zrobić np. w ramach wyjazdu integracyjnego. Przygotowałam kilka prostych zasad niezbędnych do tego, aby dobrze się do tego przygotować:

  • wybierz dogodny termin – nie spinaj się, że to musi być już, jak najszybciej. Nie wybieraj też dnia, o którym wiesz, że na pewno świat bez Ciebie sobie nie poradzi.
  • określ realny czas – podobnie jak z dietą. Postawienie nierealnych celów skutkuje szybkim porzuceniem wyzwania. Jak wspominałam wyżej, zacznij od krótkich detoksów i wydłużaj ten czas.
  • zakończ zadania – nie planuj detoksu przed terminem oddania jakiejś pracy, inaczej zamęczy Cię efekt Zeigarnik. Bluma Zeigarnik była mądrą i piękną kobietą, ale potrafi być prawdziwą zmorą w postaci nieustannie powracających myśli o wiszących nad nami zadaniach.
  • uprzedź rodzinę i znajomych – oczywiście może się zdarzyć „no ze mną się nie napijesz”? Dlatego cyfrowy detoks dobrze jest zrobić razem z bliskimi, albo zupełnie samotnie. Wakacje ze znajomymi relacjonującymi na instasiu i tiktoku każdy krok, a w tym wszystkim Ty na cyfrowym detoksie? Nie widzę tego.
  • ustaw autoodpowiedzi i statusy informujące, że jesteś niedostępny/a – ale nie, że „w pilnych sprawach proszę o telefon”. Nie ma mnie i do mojego powrotu nie będzie niczego. Na maile odpowiem po dniu XYZ. W pilnych sprawach proszę się oddać medytacji lub modlitwie. Względnie zadzwonić do osoby mnie zastępującej. No, chyba, że ktoś jest niezastąpiony, to wtedy klops.
  • oczyść przestrzeń dookoła z urządzeń elektronicznych z dostępem do sieci – nie, żebym Was namawiała do wystawienia na sprzedać telewizora. Ale tablety, smartfony, komputery, smartwatche, GPSy (czy ktoś jeszcze tego używa jako osobnego urządzenia?), a nawet kamerki gopro – chowamy głęboko w szufladzie. No dobra, lodówki z wbudowanym ekranem nie musicie wynosić do piwnicy. Choć po namyśle, radziłabym zasłonić ekran. Jeśli musisz być pod telefonem, przełóż kartę do telefonu bez internetu lub wyłącz go u siebie i pochowaj z ekranu wszelkie aplikacji i przeglądarki. O wyłączeniu powiadomień i dźwięków nawet się nie będę rozwodzić.
  • zaplanuj, co będziesz robił/a – plan może być mniej lub bardziej szczegółowy, jak pisałam wyżej. Ważne, by mieć świadomość, że mózg na głodzie będzie robił wszystko, by namówić nas na działeczkę dopaminy z internetu.
  • zadbaj o swój sen – w czasie cyfrowego detoksu wyśpij się. Zgaduję, że w dzisiejszych czasach niewielu ma pod dostatkiem tego towaru luksusowego.
  • nie poddawaj się – i znowu analogia do diety: jeśli się złamiesz i sięgniesz po smartfon, nie przerywaj detoksu. Załatw, co musisz, i odpoczywaj dalej.

5 zasad cyfrowego detoksu:

  1. Nie korzystamy z internetu i urządzeń elektronicznych takich jak komputer, smartfon, tablet, czytnik e-booków.
  2. Nie słuchamy audiobooków, nie oglądamy telewizji. Możemy słuchać radia lub muzyki z odbiornika, który nie wymaga wejścia do internetu. Ta zasada może być irytująca, ale chodzi o to, aby pomóc naszemu mózgowi nie myśleć o internecie.
  3. Nie piszemy SMSów, staramy się nie wykonywać telefonów. Jeśli musimy być dostępni pod telefonem, używajmy sprzętu starego typu (nie chcielibyście się wzruszyć trzymaniem w dłoni Nokii 3510?) lub wyłączmy w smartfonie internet i schowajmy z ekranu wszystkie aplikacje.
  4. Nie prosimy innych, by sprawdzali nam coś w internecie.
  5. Nie robimy zdjęć ani materiałów wideo za pomocą smartfona. Możemy posługiwać się aparatem analogowym czy cyfrowym, ale bez połączenia go z siecią.

Korzyści z cyfrowego detoksu

Prawidłowo przeprowadzane regularne cyfrowe detoksy przynoszą wiele korzyści. Nie zrażajcie się, jeśli pierwsze odcięcia od sieci będą niezbyt przyjemnym przeżyciem. Sama też tego doświadczyłam i co więcej, ilekroć wymyślę sobie detoks w złym momencie, kończy się to frustracją i rozczarowaniem sobą. Ale dobrze zaplanowany detoks to naprawdę SPA dla mózgu i skuteczna broń w walce z przemęczeniem ekranowym, na które wszyscy jesteśmy dzisiaj narażeni. Pozwala się wyciszyć, odzyskać spokój, skoncentrować, oczyścić myśli z zupełnie zbędnych informacji, poświęcić czas bliskim albo często zaniedbywanym starym pasjom. Regularnie stosowany cyfrowy detoks, z czasem reguluje codzienne korzystanie ze smartfona i internetu, prowadzi do skrócenia czasu spędzanego w sieci, polepszenia jakości snu, przemiany materii, poprawia stan cery (bo dobry sen + przemiana materii), podnosi koncentracje i możliwości poznawcze, wpływa pozytywnie na relacje z bliskimi… Dobra kończę, bo czuję, że już lecicie się detoksować. Good luck!

(Visited 98 times, 1 visits today)

Leave A Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.